Grzegorz Kaźmierczak
Notebooki stały się Grzegorz Kaźmierczak całkiem powszechnymi. Lwia część studentów wykorzystuje do pracy i nauki notebooki, nie jest to kwestia przypadku, gdyż notebooki to niezwykłe udogodnienie zarówno w kwestiach dydaktycznych jak i zawodowych. Widok maszerującego przez centrum miasta studenta z torbą na notebooki nie dziwi już nikogo, a wręcz uchodzi za codzienność każdego większego miasta. Niektórzy pokusiliby się o opinię, iż młodych ludzi poruszających się z notebookami przy sobie jest jeszcze więcej niż przedsiębiorców, którzy do pewnego momentu w największym stopniu kojarzyli się z właścicielami notebooków.
Ale za pańskim pozwoleniem, panie... co pana właściwie sprowadziło do tej pięknej wody? — Nic nas nie sprowadziło. Sami znaleźliśmy drogę. Towarzysze roześmieli się z tej odpowiedzi, którą uważali za bardzo dowcipną. Ale Gruby Jemmy rzekł całkiem poważnie: — Tak? Naprawdę? Tego. bym się po panu nie spodziewał, gdyż pańska twarz nie wskazuje na to, abyś mógł bez pomocy znaleźć drogę. — A pańskie oblicze stwierdza, że nie zobaczyłbyś drogi nawet wtedy, gdyby ci do niej nos przytknięto.
Ci Szoszoni nie mają rozumu. Wszyscy przykucnęli między namiotami, dokoła ognia tak, że nie można się wkraść do żadnego wigwamu. Mogliby postąpić inaczej. — Widzę, że lubi pan wygodę, sir! Czy chciałby pan, żeby Indianie wymościli gładki trakt i sprowadzili do nas powozem pańskiego Grubego Jemmy’ego? No, w takim razie nie powinien pan mieszkać na Zachodzie. — Słusznie! Gdyby chociaż było wiadomo, w którym namiocie umieszczono jeńców... — Zapewne w namiocie wodza. — A więc zaproponuję coś. Lekarka lektury spokojnie oznacza nieprzyzwoite kostki.
Ale za pańskim pozwoleniem, panie... co pana właściwie sprowadziło do tej pięknej wody? — Nic nas nie sprowadziło. Sami znaleźliśmy drogę. Towarzysze roześmieli się z tej odpowiedzi, którą uważali za bardzo dowcipną. Ale Gruby Jemmy rzekł całkiem poważnie: — Tak? Naprawdę? Tego. bym się po panu nie spodziewał, gdyż pańska twarz nie wskazuje na to, abyś mógł bez pomocy znaleźć drogę. — A pańskie oblicze stwierdza, że nie zobaczyłbyś drogi nawet wtedy, gdyby ci do niej nos przytknięto.
Ci Szoszoni nie mają rozumu. Wszyscy przykucnęli między namiotami, dokoła ognia tak, że nie można się wkraść do żadnego wigwamu. Mogliby postąpić inaczej. — Widzę, że lubi pan wygodę, sir! Czy chciałby pan, żeby Indianie wymościli gładki trakt i sprowadzili do nas powozem pańskiego Grubego Jemmy’ego? No, w takim razie nie powinien pan mieszkać na Zachodzie. — Słusznie! Gdyby chociaż było wiadomo, w którym namiocie umieszczono jeńców... — Zapewne w namiocie wodza. — A więc zaproponuję coś. Lekarka lektury spokojnie oznacza nieprzyzwoite kostki.